Wiosna czas na leszcza

Małymi kroczkami zbliż się wiosna,  a wiosna to czas między innymi na leszcza. Jak wiadomo leszcz wyprzedza inne gatunki np. karpia z rozpoczęciem sezonu. W łowieniu leszcza powiedzą niema nic skomplikowanego. Zasadniczo, tak. Wystarczy tylko kilka drobiazgów. Najważniejsza wiedza gdzie lubi przebywać, o jakich porach. Młodzież zapyta:

– Czemu? …Też kiedyś byłem młodym i wiele rzeczy mnie dziwiło. Jak można godzinami spacerować oglądając wodę, zamiast zarzucenia wędek i łowienia „wodzianki można się nabawić” ;). Łowienie, wiele nie połowiłem. Ale z kolei ww spacerowicz – starszy wędkarz jakoś zawsze miał lepsze efekty.

Obserwując wodę i niewidoczne dla niewprawnego oka ślady poznawał obyczaje ryb. Później jemu wystarczał trzy godzinny wypad by zawstydzić nas młodych.

Dziś mamy nieco ułatwione zadanie, w wielu przypadkach wystarcza dobra zanęta by przyciągnąć rybę w łowisko. Tym bardziej jak będziemy systematycznie zanęcać łowisko. Zakładając, że wybrane przez nas stanowisko będzie na szlaku wędrówek ryb, bądź w tolerowanej odległości, by zechcieli zboczyć do nas, sukces murowany.

Pozostało już niewiele, wyposażmy się w jak najdelikatniejszy zestaw, bo leszcz, a szczególnie „łopata”, mam na myśli tego większego od 0,5 metra jest bardzo przezorny. Łowiąc na odległościach powyżej 30 m. możecie nieco wzmocnić zestaw. Osobiście najwięcej ogromnych leszczy połowiłem na odległościach 30-40 m. i zestaw z powodu występujących zaczepów był dość słuszny.

Czemu się udawało? Taka odległość bardzo ośmielała leszcza, nie były tak ostrożne jak w pobliżu brzegu. Też odkryłem, że najskuteczniejszą była metodą „na włos” przynęta 5-7 mm. od haczyka.czas na leszcza

Mój ulubiony zestaw: spining 270 cw. 5-20, żyłka 0,16-0,17, ciężarek przelotowy – łezka 6-18 gr., przypon łączony krętlikiem 30-40 cm. plecionka 0,08 haczyk nr. 8.

Przynętą może być wszystko do czego przyzwyczaicie rybę. Obecnie rozpuszczalne woreczki, bądź łódki sterowane umożliwiają wysłanie dosłownie wszystkiego. W starych dobrych czasach była tylko proca i daleko nie wszystkie przynęty udawało posłać dalej jak na 20 metrów. Dziś mamy do dyspozycji kleje do zanęt i nawet procą poślemy dowolne komponenty, robaczki, a nawet jokersa na 40 m.

Co do dowolności przynęt, zakres musimy albo poznać, albo wymusić przyzwyczajając systematycznym nęceniem. Wiadomo, najlepiej poznać gusta ryb i eksperymentować. Wyniki eksperymentów naprawdę będą zaskakujące. Przecież nikt z nas nie będzie jadł tego samego dania codziennie, nawet gdyby to był bigos popijany ambrozją.

I na koniec przypomnienie, wypuszczamy niewytarte osobniki, oczywiście po zrobieniu zdjęcia.

Dodaj komentarz